• adimoovi

Zagubiona Kula.

Byłem przekonany, że jak osiągnę magiczną barierę 2000 polubień strony - znajdę jakiś spektakularny temat aby ładnie go rozcelebrować. Ale niestety obejrzałem coś, co idzie szturmem w rankingu Netflixa (obecnie jest 4!) i dzięki temu zacząłem się zastanawiać nad sensem życia. Jestem do żywa poruszony, bo nie mogę uwierzyć, że tak łatwo przyszło mi zmarnować jedyny poranek w tygodniu, w którym bez wyrzutów sumienia mogę obejrzeć coś, tarzając się w pościeli, z kawą i jajecznicą.

Francuzi od czasów TAXI wmówili sobie, że potrafią robić kino akcji z poruszającymi się szybko samochodami i niestety w to uwierzyli.

Z tego co widzę, ławkę aktorską mają tak bogatą jak nasza kadra narodowa do koszykówki. Sceny pościgów, fabuła i akcja tak drewniana, że nie zgubiłbym się w niej, gdybym wyszedł po pierwszych piętnastu minutach i wrócił do oglądania na ostatnie trzy. Budżet też musiał być oszałamiający. W filmie rozbijają kilka pomalowanych w policyjne barwy Renault Scenic i starych modeli Clio. Główną rolę gra (być może uwielbiany przez francuzów, a niezrozumiały dla reszty świata) fenomen kanciastego Renault 21, forsowany jako niesamowity klasyk gatunku. Fakt. W 1994 roku pewien Niemiec przewiózł mnie takim ponad 200 konnym autem na stopa i wtedy miałem pełne gacie wrażeń. Ale umówmy się, to taki "klasyk" jak Renault Safrane, czy Peugeot 206. Mhm.

Netflix również postarał się od siebie dodać wisieńkę na torcie, aby odbiór filmu skaszanić do końca, i żebyśmy się zastanawiali podprogowo co jest z nim nie tak, oczywiście jeżeli nie zauważymy tego wprost, że jest do dupy: kobiecy lektor bez wyrazu. Coś prawie jak ten Pan, który tłumaczył wszystkie kasety VHS w latach dziewięćdziesiątych. Ja kocham kobiety, żeby było jasne i żaden ze mnie szowinista. Wiecie, przenoszę na rękach przez kałużę, otwieram drzwi przed i nie rozjeżdżam na pasach. Ale kobiecy lektor na filmie akcji to tak jakby Krzysztof Ibisz miałby poprowadzić Milionerów. Jakby nagle filmy o kopulujących mrówkach miał czytać Marcin Kydryński zamiast Krysi Czubówny. No eeej?! Więc jeżeli pogoda zmusza Was do oglądania czegokolwiek - to obejrzyjcie padający deszcz. Zapewne po miesiącu suszy jest ciekawszy i bardziej wciąga obserwowanie pobliskiej rzeki niż tego czegoś, nazwanego "ZAGUBIONA KULA". No, ale francuzi pewnie już zbierają fundusze na dwie kolejne części, skoro w Netflixie idzie jak burza (niefortunne porównanie! sic!) Zapewne to dzięki dobrym grafikom, którzy napędzają oglądalność dzięki tak dobrym plakatom jak ten poniżej. Im gratuluję


11 wyświetlenia