• adimoovi

Wspólnota Mieszkaniowa: OCH TEATR. Smutna komedia.

Ocena filmu to jedna, dość prosta sprawa.

Można podniecać się grą aktorów, albo ich ganić, ale można również oceniać poszczególne sceny, muzykę, światło, dźwięk, montaż, gradient koloru….

Ale ocenić sztukę teatralną, graną na żywo, bez dubli, gdzie skupiasz się tylko na tym co widzisz w danej chwili, próbując ogarnąć każdego aktora wzrokiem – to jest zupełnie inna sprawa.

W pierwszym momencie musisz zderzyć się z faktem, że ten facet, którego podziwiasz od wielu lat z ekranu telewizora – siedzi tak naprawdę obok Ciebie, dając z siebie wszystko, w każdej minucie spektaklu, bez względu na to, czy na niego patrzysz czy nie (no choćby taki Cezary Żak)

Ta piękna, filigranowa aktorka, którą oglądałeś do tej pory jedynie w topowych filmach na szklanym ekranie, właśnie krzyczy tak głośno, strofując całą obsadę z takim impetem, że sam chowasz się w fotel, żeby nie oberwać czymś co akurat chwyci w rękę.

To jest przeżycie, jakiego nie da się opisać z niczym innym.

To żywi, prawdziwi aktorzy – którzy przyszli to zagrać dla Ciebie.

Jakież to archaiczne.

Jakież to staromodne.

Jakież to przepiękne!!!

Wspólnota Mieszkaniowa, to sztuka, którą miałem szczęście oglądać w dniu prapremiery, w OCH TEATRZE w Warszawie. Wyreżyserowanym przez Krystynę Jandę z fantastyczną obsadą.

W pierwszych chwilach, jesteś przekonany, że to będzie dość oczywista komedia.

Normalnie: parskasz śmiechem, a gile z nosa wycierasz ukradkiem w maseczkę.

W połowie sztuki, uświadamiasz sobie dlaczego po jednym zebraniu wspólnoty – postanowiłeś natychmiast kupić działkę, zadłużyć się po uszy i postawić sobie dom.

Pomimo dobrej zabawy, świetnych gagów, sali pełnej śmiechu – to jednak groteska w pełnej krasie.

Pod płaszczykiem żartu, zostajesz wciągnięty w wir codzienności „wspólnoty” i dochodzi do Ciebie jak smutną rzeczywistość obnaża, i jak łatwo można przenieść kłótnie małej wspólnoty mieszkaniowej na pryzmat całego społeczeństwa, zamkniętego w dwunastoosobowej grupie. Każdy ze swoim interesem i swoim ego, które doprowadza do piętrzenia się niezałatwionych spraw, do rujnowania wspólnego dobra, na którym zależy tylko nielicznym.

Kiedy starszy lokator wykrzykuje „NIE, BO NIE!! „NIE” – to argument. „NIE” to mój głos, „NIE” to wszystko co mam do powiedzenia! „NIE” to uzasadnienie! – sztywniejesz. Zalewa Cię trwoga, bo wiesz już doskonale, że obok Ciebie żyją tacy ludzie, dla których fakt, że jest właścicielem kawałka czegoś – pozwala im nie zgadzać się z niczym.

Straszna to historia, która kończy się zatrważającą puentą. Bezsensowną, bezcelową i nie mającą najmniejszego uzasadnienia z poprzedzających go działaniach wszystkich zgormadzonych.

Każdy zapewne doszuka się w tym swoich lęków. O Polskę, Europę czy swoje mieszkanie w kamienicy.

Obyśmy wszyscy mogli spojrzeć na to nieco z boku i wyciągnąć wnioski, zanim taka puenta pełna manipulacji nie spotka nas w życiu. Bo nie ma nic gorszego niż „nie, bo nie”. Nic gorszego, niż być głuchym na racjonalne argumenty. Nic gorszego niż patrzenie na świat tylko przez pryzmat własnego kawałka podłogi.

A na koniec, chciałbym wyrazić przeogromny szacunek dla aktorów. Dla Agnieszka Więdłocha , która pokonała (jak dla mnie) tu samą siebie, dając popis godny wszelkich nagród. Katarzyna Żak, która zaabsorbowała moją uwagę na połowę sztuki. Przekochana Izabela Olejnik za brawurową rolę, choć moja ocena nie jest obiektywna, bo uwielbiam Panią od czasów "Siedem Życzeń".

Grzegorz Warchoł – za (w moim mniemaniu) najważniejszą postać w sztuce, chociaż osobiście chętnie wyrzucił bym takiego sąsiada przez okno.

Mirosław Kropielnicki, za wspaniałą ukraińską duszę, rozśmieszanie publiczności i wielki finał. Piotr Ligienza, którego końcowa eksplozja będzie mi się śniła przez lata. Cudowna rola Sebastian Perdek - chylić czoła…

No i Michał Zieliński. Cholera, chłopie… Arcydzieło. Maestria w każdej sekundzie.

No i sam teatr.

Piękne miejsce, wspaniały klimat.

OCH-TEATR - polecam. Bardzo Warto!


Krystyna Janda - no bić brawo, to jakby nic nie zrobić. ❤️

Zdjęcia: Materiały Prasowe OCH TEATR - Robert Jaworski - dzięki uprzejmości Teatru.