• adimoovi

To już koniec kina!

No i stało się. Amerykańska Akademia Filmowa zrobiła na złość wszystkim polskim patriotom walczącym z tęczą i wprowadziła zasady przyznawania Oscarów mając sobie za nic polską praworządność i chrześcijańską tradycję. A fe! Wielka irytacja spłynęła na prawicowych wyznawców, którzy już rozpoczęli bojkot kinematografii z obrzydzeniem sycząc na to, co wyprawiają ci wstrętni amerykanie. Zaczęło się przekrzykiwanie i licytacja, kto głośniej i bardziej znienawidzi Oscary, co ani chybi doprowadzi do wymyślania jeszcze bardziej brawurowych tez niż lekcje masturbacji i plecaki wypchane farmaceutykami podawanymi w kanapkach nieświadomym nastolatkom. Jednakże założę się, że zdecydowana większość krzykaczy nawet nie zadała sobie trudu sprawdzić dokładniej o czym w ogóle jest mowa i czego mają dotyczyć te rzekomo nowe zasady walki z dyskryminacją i wyrównywania szans w przemyśle filmowym. Rzekomo nowe, ponieważ podobnymi zasadami kierują się już od kilku lat członkowie stowarzyszeń filmowych przyznających nagrody BAFTA i Berlinae. No, ale to przecież jakieś zaściankowe europejskie nagrody, więc nie ma zupełnie problemu. O co więc w tym wszystkim chodzi? Nie będę tu rozpisywał schematów i szczegółowych porównań, żeby jednak tych, którzy się oburzają zmusić do zgłębienia tematu w kilku innych źródłach. Ale jak widzę, że wszyscy zakochani w religii chrześcijańskiej ludzie już płaczą, że w każdym filmie będziemy mieli wysyp miłości homoseksualnej, to naprawdę chce się krzyczeć „Boże, widzisz i nie grzmisz!”. Zasady jakie wprowadzono, a które mają obowiązywać za dwa lata – są pogrupowane w kilka zbiorów, które nie muszą być spełnione wszystkie z nich, ale wybrana przez producenta część.

1. Standard A: Różnorodna reprezentacja ludzi, wątków i narracji na ekranie 2. Standard B: Różnorodność wśród twórców kreatywnych i zespołu 3. Standard C: Dostępność i otwartość na młodych twórców pochodzących z mniejszości 4. Standard D: Różnorodność w departamentach marketingu, PR-u i dystrybucji

Ja rozumiem, że ktoś, kto wierzy w lekcje wspólnego, klasowego onanizmu oraz naukę przeżywania orgazmu – widząc krzykliwy nagłówek gdzieś w internecie ułoży sobie w sekundę wizję światowego rządu, który za pomocą filmów będzie wtłaczał do mózgów naszych dzieci wielkie, afroamerykańskie penisy o oczywistej, homoseksualnej erekcji. I niestety ten tekst zupełnie tego nie zmieni. Wyrównywanie szans w przemyśle filmowym, jednej z branż, w której bez znajomości i szczęścia najtrudniej jest się przebić – jest czymś fantastycznym. I jako malutki twórca filmowy, potrafię docenić fakt, że ktoś zwrócił na to uwagę. Bo oprócz tego, że jedną z głównych oraz drugoplanowych ról będzie musiał zagrać ktoś z bardzo szeroko zdefiniowanej grupy osób wykluczanych (inny kolor skóry, niepełnosprawność, LGB T+, pochodzenie itd.) podobne reguły narzucono na bardzo ważną część produkcji filmu, czyli jego zaplecze: twórców, marketingowców, PRowców itd. Faktycznie - to jest TRAGEDIA! Producenci będą musieli zatrudniać do realizacji filmu nowych stażystów, mniejsze firmy, oraz osoby do tej pory „spoza układu”. Jeżeli ktoś powie, że to coś złego – to może już niech lepiej pójdzie się sam masturbować przy oklejonych absurdami ciężarówkach, bo już nic innego do niego nie dotrze, jak tylko te bzdury, w które sam sobie wymyślił i w które wygodnie mu wierzyć. Mało tego. Aby film mógł się ubiegać o nagrodę – musi spełnić minimum dwie z czterech wymienionych kategorii. I żeby była już absolutna jasność: kryteria odnoszą się jedynie do najważniejszej kategorii „Najlepszy Film”. Żadnej innej. Więc polskie ambitne kino, nadal będzie mogło być kręcone przez tych samych znajomych, nie zwracając uwagi na młodych twórców, osoby na wózku inwalidzkim czy nawet kobiety. Niestety większość zbulwersowanych ludzi nigdy się tego nie dowie. A jednak nadal po cichu będą oglądać wielkie kino, tak jak zapewne krzycząc „Polska dla Polaków” po pikiecie pędzą na kebaba. Ja już pisałem o tym, jak bardzo wszelkie parytety są do bani i sztuczne wpychanie ludzi bez kompetencji tam, gdzie się nie nadają, a jedynym co ich do tego ma predestynować to płeć lub kolor skóry - to idiotyzm. W tym jednak przypadku - gdzie większość filmów nagrodzonych w ostatnich latach i tak spełniało te kryteria to krzyk o deszcz po środku burzy. No cóż. Jedno jest pewne. Spike Lee jakiego znamy właśnie się skończył. Już nie będzie mógł nakręcić filmu tak jak od początku to sobie ubzdurał: bez ani jednego białego.