• adimoovi

Pieskie życie.

Właśnie wróciłem z kina i muszę Wam opowiedzieć kilka słów o przemijaniu. Wszyscy bohaterowie moich czasów żegnają się w wielkim stylu, kończąc pewną epokę, w której zakotwiczyłem moje emocje będąc nastolatkiem: Rocky, Mafiosi pewnie ostatni raz grający ze sobą wspólnie w Irlandczyku, John Rambo, a teraz ... Franz Maurer i Waldemar Morawiec. Bardzo obawiałem się, że Pasikowski nie sprosta zadaniu. Zwłaszcza, że żenada jaką popisał się z Dodą w Pit Bullu sprawiła, że byłem przekonany, że to jego pożegnanie z reżyserią. PSY 3 - W IMIĘ ZASAD, to świetna, bardzo smutna opowieść o przemijaniu właśnie. Franz Maurer siedząc w więzieniu przez ostatnie ćwierć wieku dorastał razem z nami. Razem ze mną. Pierwsza część Psów wyszła w 1999roku i czas premiery najnowszego filmu pięknie zbiega się z tym upływem czasu, który widać na Lindzie, Pazurze i Fryczu, który pięknie wpasowuje się w historię o starych wygach, nic nie znaczących już ani dla Policji, ani dla nowych gangsterów. Dla jednych są starymi ubekami, dla drugich - stetryczałymi, bezwartościowymi dziadkami. Film znowu z dobrą muzyką budującą nastrój oraz tempo wydarzeń na tyle powolne, żeby nie wiało tanim amerykańskim kinem akcji - buduje spokojnie klimat, a wszystko po to, żebyś nie mógł doczekać się aby ktoś powiedział: "a zabiję ich wszystkich..." wypowiedziane nie z młodzieńczym zuchwalstwem rodem z Bronxu, ale powagą i pewnością doświadczonego człowieka, który mówi to tylko raz i ... zabiera się do roboty. Fabuła świetnie wplata się w otoczenie dzisiejszego świata nawiązując do nagłówków gazet sprawiając, że staje się odrobinę bardziej wiarygodna. Linda w roli Franza spisuje się znakomicie bez dwóch zdań. Jego dialogi, odpowiedzi, rzucane słowa - są dokładnie takie, jakie wierzyłem, że mają być padając z ust człowieka który tyle przeszedł.

Ale Cezary Pazura wyrywa serce swoją kreacją ojca i dobrego człowieka, zastanawiającego się dlaczego spotyka go to wszystko, kiedy od zawsze chciał być tylko dobry... Jestem przekonany, że teraz będziemy więcej cytować jego "I CHUJ Z TYM" niż innych świetnych, naprawdę dobrych dialogów, które ponownie wejdą do obiegu jak 20 lat temu.

W tej części zdecydowanie postawiono na jakość użytych przekleństw i ich idealne wpasowanie, niż ich ilość jak w pierwszej części. Dojrzałość ma w końcu swoją klasę.

Doceniam każde delikatne nawiązanie do poprzednich części, które z łatwością dostrzegą ludzie, którzy oglądali je kilkuktrotnie.

Znowu delikatne tło stanowią kobiety, które oczywiście nie są już poniewierane w tak ostentacyjny sposób jak w poprzednich filmach, ale ich infantylność w męskim świecie jest dostrzegalna na tyle, żeby to docenić, ale nikogo nie zniesmaczyć. Brawo.

Na zakończenie dodam tylko, że była ze mną w kinie moja cudna żona, którą na początku skreśliłem z seansu, bo byłem przekonany, że da sobie radę w życiu bez tych dwóch godzin w kinie na tym tytule. Ale z przyjemnością poszła, dziwiąc się, że chciałem iść sam. I przynajmniej dwa razy razem ze mną ukradkiem ocierała łezkę spod oka. Bo taki to właśnie film.

PSY 3 ma dość dużo mocnego przesłania, co i scen, na których sala wybucha szczerym, niewymuszonym śmiechem, a co sprawia, że już nie mogę się doczekać kiedy film pojawi się w drugim obiegu, bo tak jak dwa poprzednie - będzie na pewno filmem, do którego będę chętnie wracał. A tylko tak film ma szansę stać się klasykiem. I Dorociński stawia swoją świetną, brawurową wręcz rolą kropkę nad i. 💪

Dlatego Panie Pasikowski - jeżeli gdzieś Pan tam sobie siedzisz - szczerze gratuluję i przebijam piątkę. I chuj z tym. 😉 A teraz wszystkich proszę: ZAPIERDALAJCIE DO KINA! NIE MA NA CO KURWA CZEKAĆ!



0 wyświetlenia