Jak ja lubię być zaskakiwany! KRAJ: oto film do drinka na piątek.

Bardzo często słyszę pytanie, skąd ja biorę czas na to, żeby pisać recenzje. Bo żeby napisać recenzje - dobrze jest obejrzeć chociaż film, o którym się pisze. Choć ostatnio, skoro tylu ludzi wypowiada się o rzeczach, o których nie ma bladego pojęcia, dlaczego niby miałoby to śmieszyć?

Duża część mojej pracy polega np. na retuszowaniu zdjęć, a wtedy z premedytacją mogę puścić film na drugim monitorze do tła. Czasami tło robi się tak wyraźne, że przestaję robić to co planowałem (a to akurat jest codziennością) i oddaję się całkowicie lekturze. "KRAJ" - najnowszy film Macieja Ślesickiego rozbija bank na nudny wieczór. Nie miałem zielonego pojęcia o czym jest, bo jak wiecie - nie nastawiam się nigdy na nic, nawet zwiastunów nie oglądam do końca, bo często zdradzają wszystko, czym chciałbym być zaskoczony.

A tu? Co tu się odjebawszy? Toż to polskie DZIKIE HISTORIE. Kto pamięta hiszpańsko-argentyński film złożony z kilku przedziwnych, dość czarnych opowieści o tym, gdzie mogą pęc ludzie granice przyzwoitości i spokoju?

KRAJ właśnie tak zaskakuje.

Zwłaszcza jak ktoś miał marzenie, żeby zobaczyć fajfuska Kazika Mazura bujającego się we wszystkich kierunkach. Oprócz wspomnianej paróweczki - plejada fajnych aktorów: Marian Dziędziel, Krzysztof Stroiński, Tomasz Schimscheiner, Adam Bobik w podwójnej roli - choć pechowo w najsłabszej noweli, Grażyna Barszczewska, Tomasz Włosok, Bartek Nowosielski i wielu innych.

Wiecie, że w źle nakręconym filmie, nawet przekleństwa można spierdolić.

A tutaj, każde brzmi tak jak ma brzmieć - śmieszy i akcentuje.

Krew leje się aż miło, bo sam nie gwarantujesz, że nie zachowałbyś się podobnie.

Zwłaszcza, kiedy ładna kobieta podskakuje obok Ciebie całymi dniami z gołą dupą, żeby zrobić Ci na złość.


I tylko z jednym się stanowczo nie zgodzę.

Z tym co wykrzyczała Marta Ścisłowicz, żona Kazika tego z gołą fujarą - że jest stara, gruba i brzydka! Macie chwilę - to weźcie drinka i oglądajcie.

Biorę to polecenie na klatę!