• adimoovi

Święta?! Przecież dopiero co były!

To hasło z reklamy Play mojego ulubieńca z programu Azja Ekspress - Michała Żurawskiego - wpisuje się w podobieństwo charakterów jakie niechybnie prezentujemy. A od kiedy przeczytałem udowodnione wyniki badań, że im człowiek starszy tym bardziej pojmowanie czasu subiektywnie przyspiesza – uspokoiłem się i już wiem że święta Bożego Narodzenia są co chwilę. Każdy miesiąc staje się krótszy, każdy rok zlatuje szybciej niż poprzedni i spamiętanie podstawowych rzeczy jak np. poznana w podstawówce liczba atomowa helu czy miejsce gdzie poprzedniego dnia odłożyło się kluczyki do auta – staje się po prostu niemożliwe. Życie goni jak wściekłe wciskając nas w fotel każdego dnia. Rano rytuał szaleństwa przygotowywania dzieci do szkoły z poganianiem na każdym kroku i cuceniem żeby nie utopiły się w ubikacji lub nie zasnęły z włączoną szczoteczką do zębów w ustach. Wyścigi na skrzyżowaniach, kilka epitetów pod kierunkiem maruderów, wymuszanie pierwszeństwa żeby zdążyć wyrzucić dziecko pod szkołą i przy tym nie oblać się kawą… W telewizji obrazki wyzywających się ludzi w rocznicę stanu wojennego dają lekki sygnał że to już 13 grudnia i za chwilę będzie za późno żeby zamawiać prezenty w internecie. I jak co roku kiedy jakiś nie dojdzie na czas - będzie to tylko wina leniwego i powolnego kuriera.

Przez pół roku wiem o czym marzą moje dzieci i czego potrzebuje moja żona, żeby poczuć się słuchana i doceniona za trud udawania, że jeszcze jestem przystojny. A kiedy przychodzi czas zakupów – znowu moje pomysły leżą właśnie obok kluczyków – czyli cholera wie gdzie, a ja mam czarną dziurę we łbie.

Od wielu lat z wielkim podziwem obserwuję gwiazdy telewizji, które z taką estymą snują bajkowe opowieści o pięknych chwilach z rodziną kiedy szykują się do świąt, pieką ciasta, smażą, gotują, a przy tym wszystkim śpiewają nieprzerwanie kolędy radośnie czekając na przyjście Chrystusa w aurze spokoju, miłości i drogich perfum. Wszystko jest idealnie i na czas.

Wtedy rozglądam się na boki i chowam się pod kołdrę ze wstydu, bo stwierdzam, że chyba reprezentuję grono jakiś rozbieganych niedorozwojów, którzy w wielkim chaosie próbują pracować do ostatniej chwili, orientują się nagle, że wszystkie najlepsze choinki w mieście zostały już sprzedane, lampki do wina popełniły grupowe samobójstwo i nie ma z czego pić, a światełka które w zeszłym roku z takim pietyzmem układałem w pudełku żeby nie kląć w tym - najpierw postanowiły się samodzielnie zamotać w węzeł gordyjski, a po godzinie rozplątywania nagle przestały świecić pokazując mi środkowy palec. Rodzina rozhisteryzowanych wariatów próbujących spiąć wszystko w jedną piękną całość na czas, którego nie da się przesunąć. Dom wysprzątany na błysk jeszcze dzień przed Wigilią nagle kilka godzin przed - wygląda jak pobojowisko nadające się do oblania benzyną i podpalenia...

Ale w końcu nadchodzi ten moment, kiedy stół jednak jest pięknie przybrany, wszystko co przed chwilą płonęło na patelni - roznosi cudowny zapach po całym domu, choinka jest przepiękna, a dzieci grzeczne. Głównodowodzący zamieszaniem - moja małżonka - znowu w ostatniej sekundzie odnosi bezdyskusyjny sukces i z całego chaosu, wyłania się na horyzoncie obraz wymarzonych Świąt. W końcu nadchodzi ten moment, kiedy doceniamy wysiłki i zaczynamy mieć ten błogi, jedyny stan w roku powszechnego olania wszystkiego wokół, w którym mamy gdzieś cały świat oprócz rodziny, która staje się najważniejsza przez całe dwa dni. Mamy głęboko w poważaniu polityków, problemy z nadwagą i dziurą ozonową.

I mając do wyboru natchnione święta przy kieliszku brandy i chóralnych kolędach lansowane przez niektóre filmy i reportaże telewizyjne – wybieram głośne, rozkrzyczane, pełne jedzenia i picia, gier planszowych i śmiechu, przeniesione z iście włoskich filmów święta, z Kevinem w telewizorze, podłogami pełnymi zabawek, rozerwanych pudełek, zbitych baniek choinkowych i przypalonych pierogów z kapustą Święta. Kolędy wykrzyczane przez najmłodszych przerywane kolejnym deserem popijanym barszczem. I końcową ulgą, że wszystko się udało i możemy się znowu spotkać w takim gronie...

Przy tej okazji, życzę Wam wszystkim, żebyście potrafili spędzić te święta tak jak lubicie, żeby niczego nie żałować. Nie przejmujcie się detalami, bo to nie wysokość choinki, ilość prezentów, czy umyte okna w domu będziecie kiedyś wspominać. Gwarantuję.

Wesołych Świąt!

26.12.2018